Sylwester Wojnowski - Refleksje o Rzeczywistości

Bez porównania bezpieczniejsze, czyli refleksja o mediach społecznościowych - Niecodziennik - Sylwester Wojnowski - Refleksje o Rzeczywistości

Niecodziennik / Wpis

O problemach


Bez porównania bezpieczniejsze, czyli refleksja o mediach społecznościowych

Sylwester Wojnowski


Dodano: 2023-12-19 19:11:38

Media społecznościowe, jak większość innych narzędzi, mogą spowodować szkodę. Nie porównywanie się do innych podczas ich użytkowania pomaga w bezpieczniejszym korzystaniu z tych narzędzi.

Spacer po rynku, niezależnie od tego jakim, to zazwyczaj przyjemność. Wszystkie te własnej roboty produkty, pieczywo, ciasta, sery, ubrania, narzędzia, zboże, warzywa, owoce w jednym miejscu tworzą niepowtarzalną atmosferę, szczególnie wówczas, kiedy rynek odbywa się tylko raz lub dwa w tygodniu. Ilość regionalnych i niszowych produktów bywa zadziwiająca. Niektóre z nich potrafią przyprawić o zawrót głowy i ostatecznie przyczynić się do nieplanowanego zakupu.

Dni, w które odbywa się lokalny rynek, przypominają mi trochę także wieksze wystawy tego co ludzie, zwłaszcza rolnicy, produkują i chcą sprzedać, począwszy od nalewek z bzu, na ostrożnie wyhodowanych rasach psów i zwierząt gospodarskich skończywszy, które od dziesięcioleci odbywają się tylko raz czy dwa do roku. Z moich ostatnich odwiedzin kilku tego typu wydarzeń wywnioskowałem, że producenci wciąż bardzo chętnie biorą w nich udział. Gapiów  ale i kupujących także jest całe mnóstwo. Innymi słowy, sądząc po poziomie zainteresowania z obu stron, i pomimo wpływu jaki na wymianę handlową wywarł interent w ostatnich 30 latach, wiele z tych wydarzeń zachowało swój unikalny, tradycyjny charakter. Mimo wszystko, nie da się także przeoczyć, że dzięki mediom społecznościowym, klient nie musi się już ruszać z domu aby zobaczyć co oferują producenci. Dziś może on wyszukać witrynę imprezy i producentów w sieci lub na facebooku. W pewnym sensie, internet, a zwłaszacza media społęcznościowe sprowadziły rynek pod strzechy i dały do niego dostęp 24 godziny na dobę siedem dni w tygodniu.

Z jednej strony jest to fantastyczne ułatwienie zarówno dla sprzedających jak i kupujących. Domowy producent pierogów nie musi już jechać na stoisko o 5 rano aby dać kupującym znać, o jego istnieniu i ofercie. Sprzedający może znaleźć i zamówić to, czego potrzebuje w kilka minut i jeżeli jest to zamówienie lokalne, otrzymać jeszcze tego samego dnia.

Niemniej, nielimitowany dostęp przez konsumenta do tego co najlepszego inni mają do zaoferowania to także pewnego rodzaju zagrożenie. Zadziwiająco, jest to zagrożenia, które w ekstremalych przypadkach potrafi doprowadzić do samookaleczeń lub nawet samobójstwa, zwłaszcza w przypadku młodzieży. Media społecznościowe to rynek, gdzie na wystawie i na sprzedaż są nie tylko najlepsze nalewki z bzu, psy i pierogi ale bardzo często także wiele nietypowych usług a nawet wizerunek tych, którzy nie mają żadnych oporów aby spróbować na nim zarobić. Osobiście uważam, że nie ma w tym nic złego. Problem tkwi bardziej po stronie odbiorcy niż sprzedającego i wiąże się z faktem, że wiele, zwłaszcza młodych osób nie potrafi konsumować zawartości, zwłaszcza tej dotyczącej umiejętności lub wyglądu bez porównywania siebie do tego co widzą.

Umiejętność nie porównywania siebie do innych to coś co, z mojego własnego doświadczenia, przychodzi z czasem, rozwojem przekonania o własnych umiejętnościach, wiedzy w wybranej dziedzinie i pewności siebie. Młodzież często nie posiada tych przymiotów. Bez nich, zwłaszcza pozbawini opinii kogoś o większym doświadczeniu i stabilnej psychice, nastolatkowie bywają podatni na efekty lawiny negatywnych emocjo płynących z porównań własnej nieadekwatności, braku doświadczenia lub sukcesu we wczensjnej fazie życia, z tym co obserwują na ekranie ich komórki czy innego urządzenia podłączonego do internetu.

Sytuacji nie poprawia zatrzęsienie stale rosnącej, negatywnej zawartości w mediach społecznościowych. Jakiś czas temu poświęciłem trochę czasu na obserwacje tego, co podsuwa mi do obejrzenia algorytm YouTube. Pomijając muzykę, ilość klipów, które zawierały informacje mające na celu pobudzenia u mnie uczucia strachu, gniewu lub bezradności wahała się w granicach 7+/10. Osiągnięcie tego typu progu nie jest niemal żadnym problemem, bo zawartości o negatywnym ładunku emocjonalnym na YouTube jest mnóstwo, a stojące za rekomndacjami algorytmy chętnie znajdą jej tak wiele jak tylko zechcemy obejrzeć. Stąd już pozostaje tylko krok do wykształcenia w sobie przekonania, że żyjemy w czasach stałego kryzysu, bezndziejnej przyszłości i początku końca świata, co oczywiście dla obiektywnego obserwatora musi być bardzo dalekie od prawdy.

Media społecznościowe to rynki, gdzie sprzedający spotyka kupującego, miejsca, w których walutą jest czas i uwaga, a gdzie właściciel platformy oferuje miejsce na reklamę tym, którzy potrzebują tę reklamę umieścić w widocznym miejscu. Są one narzędziem, które jak większość narzędzi ma swoje dobre i złe strony. Kiedy używane z konkretnym zamiarem, platformy społecznościowe potrafią być użyteczne. Kiedy jednak oddamy inicjatywę, damy się ponieść oferowanej dodatkowej zawartości, szybko dostrzeżemy, że własnym czasem i uwagą płacimy w najlepszym prypadku za kompletnie nieprzydatny, a w wielu wypadkach toksyczny przekaz, który może mieć znacząco niekorzystne skutki dla naszego samopoczucia psychicznego.

Przez ostatnie kilkanaście lat, YouTube, Twitter / X, TikTok i im podobne platformy stały się tak znaczącą częścią internetowego krajobrazu, a tym samym życia wielu z nas, że ich zupełne pominięcie jest trudne, o ile nie niemożliwe. Co więc zrobić, aby uniknąć ich toksycznego oddziaływania na nasze zdrowie psychiczne? Coż, po pierwsze dobrze jest nauczyć się nie porównywać siebie i swoich umiejętności do tego co przedstawiają na platormach społęcznościowych inne osoby. Po drugie, jeżeli już odwiedzamy taką platformę, to powinniśmy robić to z konkretnym zamiarem, a nie po to aby wypełnić sobie czas przypadkową zawartością. Po trzecie, mniej czasu spędzanego w mediach społecznościowych to więcej czasu na inne, najczęściej bardziej użyteczne raeczy. Po czwarte, jeżeli zauważymy regularny nadmiar przekazu o negatywnym ładunku emocjonalnym, dobrze jest usunąć historię przeglądania. Po piąte, w przypadku zauważenia drastycznie pogarszającej się samooceny lub postępujących problemów psychicznych, dobrze jest zwrócić się po pomoc do psychologa lub psychiatry. Coś istotnego przeoczyłem?


Podobna tematyka


Przeglądaj kategorię O problemach


Polecane


W niestabilnym środowisku politycznym i ekonomicznym system dostaw na ostatnią chwile cierpi w Wielkiej Brytanii

O tym, że model dostaw komponentów do produkcji, na którym przez dziesięciolecia opierało się wiele brytyjskich firm, na tle ostatnich wydarzeń geopolitycznych i geoekonomicznych, jest bardziej zagrożeniem niż przewagą nad konkurencją.

Przerwa na reklamę, czyli refleksja o głównym punkcie programu

O tym, że Polacy wystawiani są na ciężką próbę w zakresie liczby reklam przez nadawców telewizji w naszym kraju.

Necorophobic, Google i mop od Viledy, czyli dożywotnia czarna lista korporacji

Miarka się przebrała, czyli korporacje, które zaśmiecają mi zawartość w internecie z pomocą Google znajdą się dożywotnio na mojej czarnej liście zakupowej.

Dość ekspertów, czyli refleksja o uniwersalności niektórych twierdzeń

Pewne twierdzenia charakteryzują się zadziwiającą uniwersalnością, dzięki której potrafią powrócić w zupełnie odmiennym kontekście od tego, w którym zostały użyte pierwsze raz.

Bez nogi, czyli refleksja o pewnej niepełnosprawności

Bez własnego przypadku, trudno jest zrozumieć co przechodzą inni. NIepełnosprawność to jeden z takich przypadków.

Dyskusja


Bądź pierwszy!

Nikt jeszcze nie zabrał głosu na powyższy temat. Bądź pierwszy!

Rozpocznij dyskusję anonimowo lub jako zalogowany użytkownik i otrzymaj powiadomienia o odpowiedziach na Twoje komentarze.

Dodaj komentarz

Zgoda na Politykę plików cookies.
Szczegóły