Sylwester Wojnowski - Refleksje o Rzeczywistości

Czkawka po wieloletniej walce przeciw zorganizowanej sile roboczej w Wielkiej Brytanii - Niecodziennik - Sylwester Wojnowski - Refleksje o Rzeczywistości

Niecodziennik / Wpis

O Wielkiej Brytanii


Czkawka po wieloletniej walce przeciw zorganizowanej sile roboczej w Wielkiej Brytanii


Dodano: 2022-12-15 14:05:28

Refleksja o tym, jak marginalizacja związków zawodowych w Wielkiej Brytanii doprowadziła do sytuacji gdzie pracodawca ma niemal pełną kontrolę nad pracownikiem, a temu drugiem, aby zadbać o płacę i warunki pracy, nie pozostaje nic innego, jak rozpocząć strajk i wyjść na ulicę.

Od wielu lat brytyjski biznes, często wspierany politycznymi decyzjami podjętymi przez konserwatywne rządy, próbuje zmarginalizować rolę jaką w systemie gospodarczym odgrywa zorganizowana siłą robocza, zwłaszcza związki zawodowe. Akcja w znacznym stopniu przyniosła zamierzony efekt. Dzisiejszy pracownik, zwłaszcza ten, który pracuje w sektorze prywatnym, może czuć się osamotniony w walce ze zorganizowaną strukturą firmy czy korporacji. Stojąc naprzeciw niezrzeszonych i konkurujących przeciwko sobie pracującym, biznes ma przewagę nad jego zatrudnionymi jakiej nigdy w historii gospodarki tego kraju jeszcze nie miał. Podczas gdy zarządzający i właściciele największych brytyjskich firm mają regularny i swobodny dostęp do posiadających większość w parlamencie konserwatywnych przedstawicieli władzy ustawodawczej, związki zawodowe widziane są w tych kręgach jako element obcy i nieporządany. Skutek jest taki, że o ile firmy są w stanie osiągnąć swoje cele, o tyle często następuje to kosztem zatrudnionych przez nie pracowników, ich płac czy warunków pracy. Na dłuższą metę, podczas gdy zyski brytyjskiego przedsiębiorcy rosną, dla jego pracowników najlepszą wiadomością od pracodawcy jest często brak wiadomości.

Wobec postępującej marginalizacji związków zawodowych w Wielkiej Brytanii, coraz mniej pracowników widzi sens w byciu ich członkiem.
W tym miejscu warto przypomnieć, że członkostwo w związku zawodowego dostarcza wielu korzyści. Przede wszystkim, bycie częścią zorganizowanej siły roboczej to możliwość przekazania informacji jednym, wspólnym, donośnym głosem. To także możliwość efektywnej negocjacji lepszych warunków pracy i wynagrodzenia, co może prowadzić do większego zadowolenia z wykonywanych obowiązków i poczucia sprawiedliwości w stosunkach pracownik - pracodawca.

Dodatkowo, członkostwo w związku zawodowym daje poczucie solidarności, wsparcia i siły w walce o intresy i prawa pracownicze.

Większe i mniejsze firmy w wielu przypadkach chcą wszystko to albo zredukować do minimum albo usunąć kompletnie. Dla pracodawcy zorganizowana siła robocza zazwyczaj oznacza wyższe koszta prowadzenia działalności gospodarczej, najczęściej w postaci wyższych wynagrodzeń i dodatkowych korzyści dla pracowników, a w rezultacie mniejszy zysk.

Zorganizowana siła robocza to często także większa liczba regulacji, standardów i najlepszych praktyk, zwłaszcza w kontekście ochrony zdrowia i życia osób zatrudnionych, a także lepszy nadzór nad tym co dzieje się w firmie. Ostatecznie, gdy na linii pracodawca - pracownicy przedłuża się brak porozumienia, zorganizowana siła robocza może zaangażować się, często z pozytywnym dla niej skutkiem, w negocjacje w sprawie umów zbiorowych o pracy czy strajki.

Koniec 2022 roku to dla Wielkiej Brytanii czas, kiedy wielu pracowników, a przede wszystkim zrzeszonych członków grup zawodowych, zwłaszcza tych w sektorze publicznym, postanowiło zawiesić ubranie służbowe na wieszaku i aktywnie zaprotestować. Rozpędzona inflacja jak i niechęć konserwatywnego rządu do przyznania wzrostu wynagrodzeń, które choćby nadążałby ze wzrostem inflacji, spowodowały, że wielu pracowników nie ma innego wybory jak tylko wyjść na ulicę.

Wobec szybko rosnących cen, najbardziej pilną potrzebą dla strajkujących jest zapewnienie, że ich grupa zawodowa otrzyma adekwatną podwyżkę wynagrodzenia. Na dłuższą metę jednak, walka toczy się o coś znacznie ważniejszego, coś co wraz z osłabieniem związków zawodowych bardzo mocno dotknęło większość pracowników. W tych strajakach gra jest także o choćby częściowe przywrócenie równowagi pomiędzy pracodawcą a pracownikami w zakresie decydowania o sprawach firmy i pracowniczych. Na obecną chwilę, pracodawca ma niemal wszystkie asy w rękawie, zwłaszcza w przypadkach kiedy ma on do czynienia z nieliczną, niezorganizowaną i niezunionizowaną załogą.

Przywrócenie równowagi pomiędzy pracodawcą a pracownikami nie będzie w Wielkiej Brytanii łatwe. Strajki, jak i walka o długookresowe cele, szybko mogą się zakończyć, gdy kilka najważniejszych grup zawodowych dostanie 50 czy 60% podwyżki z tej, której się domagają. Konserwatywny rząd z pewnością trzyma tego asa w rękawie. Co więcej, na szczytach władzy istnieje dziś przekonanie, że wobec osłabionych związków zwodowych aktualną falę strajków da się przebrnąć. Kierowców karetek można będzie zastąpić policjantami, pracowników straży granicznej żołnierzami, w obwodzie są też agencje pracy. Kim jednak załatać dziurę po dziesiątkach, może setkach tysięcy strajkujących pielęgniarek, kiedy w samym tylko NHS przydałoby się ich ponad 40 tysięcy więcej każdego normalnego dnia pracy?


Smutna prawda o podwyżkach i prawach pracowniczych jest taka, że zwłaszcza za czasów prawicowych rządów, często wprost politycznego ramienia biznesu, zawsze trzeba było o nie walczyć. Regulacje płynące z Unii Europejskiej dały brytyjskim pracownikom chwilę oddechu w tej walce. Dziś jednak, za sprawą Brexitu, Wielka Brytania jest poza UE, a plany są takie, że większość przepisów prawnych z tamtych czasów powinno zostać zastąpiona lub kompletnie usnięta.

Pomimo, że przez wiele lat kolejne rządy próbowały zatrzymać wspólne zorganizowane działania pracownicze celem poprawy warunków pracy i płacy w Wielkiej Brytanii poprzez akcje jak podwyżki płacy minimalnej, aktualne fale strajków pokazują, że wieloletnie programy oszczędnościowe zarówno w sektorze publicznym jak i prywatnym poszły zbyt daleko. Jednocześnie są one dowodem tego, że duch walki o własne prawa wśród brytyjskich zatrudnionych nie umarł. Związki zawodowe, pomimo, że dziś znacznie zmarginalizowane, wciąż mają wpływ na to co dzieje się w kraju, potrafią negocjować z rządem i przedstawicielami biznesu o lepsze warunki pracy i płacy dla ich członków, a jeżeli zajdzie taka potrzeba, wyprowadzić ludzi na ulicę.  

Wiele brytyjskich rodzin jest dziś na krawędzi poważnego ekonomicznego kryzysu. Rozwarstwienie społeczne w zakresie różnicy dochodu poimiędzy tymi, którzy mają się dobrze, a większością, która po prostu próbuje przetrwać ciężkie czasy, nigdy nie było większe. Prywatny dług rośnie. Zapotrzebowanie na banki żywności, odzieży czy ciepła, zwłaszcza w kontekście rosnących cen energii, również rośnie jak nigdy wcześniej. W dobie poczucia ogólnego kryzysu spowodowanego niedofinansowaniem najważniejszych służb i insytytucji publicznych jak policja, służba zdrowia, straż graniczna czy więzienna, kilka procent podwyżki jako as z rękawa ofereowany przez rząd w negocjacjach z grupami pracowniczymi w sferze budzetowej może okazać się niewystarczające aby zatrzymać ropędzającą się falę strajków. Bez zmiany stanowiska aktualny brytyjski rząd może mieć poważne problemy z dotrwaniem do kolejnych wyborów, gdzie na dziś najbardziej prawdopodobnym wynikiem wydaje się być klęska partii konserwatywnej.


Etykiety: strajk związki zawodowe prawa pracownicze pracodawca pracownik

Społeczność


Udostępnij

Zareaguj

0 0

Autor


Sylwester Wojnowski jest twórcą Refleksji o Rzeczywistości i głównym autorem większości zgromadzonej tu treści, aktualnie mieszkający w Wakefield w Wielkiej Brytanii.


Wpisy

Podobna tematyka


Przeglądaj kategorię O Wielkiej Brytanii


Polecane


Pracownicza inercja w kontekście kryzysowego zaciskania pasa w brytyjskich firmach

O tym, że gdy warunki pracy stają się nie do przyjęcia, zamiast zgadzać się na kolejne ustępstwa, pracownik powinien zacząć szukać lepszej pracy.

Brytyjski wyścig w kierunku rynsztoka rozpoczęty

O tym, w jakim kierunku kieruje się Wielka Brytania po wyjściu z Unii Europejskiej.

Zakładnik we własnym kraju, czyli refleksja o brytyjskiej odmianie kapitalizmu

O tym, że brytyjski kapitalizm służy tylko wąskiej grupie ludzi w Wielkiej Brytanii.

Mickiewiczem do domu, czyli chwila oddechu od brytyjskich usług kolejowych

O tym, że w odniesieniu do transportu kolejowego Polska nie powinna mieć żadnych kompleksów w porównaniu do Wielkiej Brytanii.

Dyskusja


Bądź pierwszy!

Nikt jeszcze nie zabrał głosu na powyższy temat. Bądź pierwszy!

Rozpocznij dyskusję anonimowo lub jako zalogowany użytkownik i otrzymaj powiadomienia o odpowiedziach na Twoje komentarze.

Dodaj komentarz

Zgoda na Politykę plików cookies.
Szczegóły