Sylwester Wojnowski - Refleksje o Rzeczywistości

Dehumanizacja, czyli refleksja o postępującej automatyzacji procesów produkcyjnych - Niecodziennik - Sylwester Wojnowski - Refleksje o Rzeczywistości

Niecodziennik / Wpis

O pracy


Dehumanizacja, czyli refleksja o postępującej automatyzacji procesów produkcyjnych

Sylwester Wojnowski


Dodano: 2023-09-24 22:32:03

Postęp technologiczny to stopniowe usuwanie człowieka z procesów wytwórczych.

Większość polityków, zwłaszcza tych po prawej stronie politycznego spektrum, prędzej potknie się o własne nogi niż powie ich elektoratowi wprost to, czym tak na prawdę zajmują się dziś największe światowe korporacje technologiczne. W teorii organizacje te budują marzędzia, które bezpośrednio lub pośrednio mają służyć, ułatwiać lub uprzejemnić życie zwykłym ludziom. W parktyce narzędzia te to często systemy, które już we wczesnych stadiach ich optymalizacji zostają pozbawione elementu ludzkiego jako ich części, jednym słowem, zdehumanizowane. Pełna automatyzacja, czytaj dehumanizacja, procesu jest celem wartym czasu i środków, bo zyski z jej osiągnięcia przewyższą poniesione nakłady setki, tysiące a może nawet miliony razy.

Z jednej strony postępująca dehumanizacja procesów wytwórczych jest koniecznościa i ma swoje niewątpliwe zalety, z drugiej, bez trudu można wyliczyć co najmniej kilka znaczących jej wad.

XXI wiek to czas, kiedy wytworzenie wielu dóbr wymaga preczyzji, czyli czegoś, czego przeciętny pracownik, nawet kiedy wspomagany przez maszyne, nie może zaoferować w odpowiednim tempie, ilości i wystarczająco niezawodnie. Praca wymagająca wysokiej precyzji jest męcząca, czasem bardziej męcząca niż praca fizyczna. Wymaga ona długotrwałego skupienia i stale wyteżonej uwagi. Ani z jednym ani z drugim większość ludzi sobie nie radzi. Bardzo możliwe, że w zakresie ilości precyzji jaką możemy zaoferować, zbliżamy się do kresu naszych możliwości i nadszedł czas aby maszyny przejęły od nas pałeczkę.

Odstawiając nasze ręce od produkcji i bycia integralną częścią systemu zyskujemy wysokiej jakości wyroby w ilościach i cenach, na które często może sobie pozwolić nawet hotelowa sprzątaczka pracująca na pół etatu. Zyskujemy też możliwość utraty pracy, czyli tego znienawidzonego przez 80% ludzi rytuału, który dla wielu osób statanowi główna część dorosłego życia. Niestety w odniesieniu do tego ostatniego, zwycięstwo jesty tylko połowiczne, zarówno dla przecętnego obywatela jak i państwa.

O ile urząd skarbowy opodatkowuje pracę człowieka, o tyle kompletnie zapomniał aby zrobić to samo z robotem. Kiedy człowiek zostaje zastąpiony maszyną, traci on najczęściej główne, nierzadko jedyne, źródło dochodu, a państwo przychód z podatku. W takim przypadku cały zysk z automatyzacji pozostaje w rękach właściciela maszyn, czyli firmy, która zoptymalizowała i zautomatyzowała proces wytwórczy.

W rezultacie zmiany w statusie osoby, która straciła prace w procesie dehumanizacji, państwo jest zmuszone wyłożyć fundusze na pomoc dla nowego bezrobotnego. Często brakuje na to funduszy, stąd pomoc jest nieadekwatna do potrzeb. Pieniędzy w państowych kufrach musi w końcu zacząć brakować, bo wraz z rosnącym bezrobociem wśród ludzi maleje ilość zbieranych podatków. Dodatkowo firmy produkcyjne, a zwłąszcza największie korporacje, które mogą sobie pozwolić na najlepszych księgowych, także regularnie robią co mogą aby zmniejszyć ilość płaconych podatków.

Postępująca dehumanizacja procesów produkcyjnych powoduje rosnącą rzeszę bezrobotnych, którzy, z braku środku finansowych, nie tylko w minimalnym stopniu uczestniczą w życiu ekonomicznym kraju, ale też nie zakładają czy utrzymują rodzin, w sposób jaki miało to miejsce w przeszłości. Jest tylko kwestią czasu, kiedy fala osób, które nie mogą znaleźć pracy, przekroczy krytyczny próg i konieczne będzie wprowadzenie bezwarunkowego uniwersalnego podstawowego dochodu. Ponieważ wiele państw nie ma na to środków, pociągnie to za sobą zmiany w systemach podatkowych i prawdopodobnie wprowadzenie opodatkowania systemów produkcyjnych i maszyn. Na pierwszy ogień pójdą Chiny.

Jak wielu ludzi mawia, kapitalizm potrzebuje konsumentów, problem w tym, że świat w XXI-m wieku to świat, w którym nie dominuje już kapitalizm ale technofeudalism, w którym, w pewnych sytuacjach, uwaga jest tak samo dobrym środkiem płatniczym jak gotówka. W dziesiejszych czasach, człowiek, tradycyjnie wytwórca lub dostawca usług, a dzięki temu także konsument, coraz częściej postrzegany jest bardziej jako jeszcze jeden surowiec wejściowy lub dostawca danych, a w coraz mniejszym stopniu jako komponent w procesie wytwórczym.  

Postępująca automatyzacja wynikła z rosnących wymogów co do jakości produktów, póki co, powoduje zwiększone zapotrzebowanie na pracę umysłową, umiejętność posługiwania się skomplikowanym narzędziami i zachowanie wysokiego stopnia uwagi. Niemniej, wobec ludzkich ułomności, niedoborów i związanych z nimi kosztów, od kilku lat zmiany także w tym zakresie są widoczne na horyzoncie. Objawiają się one błyskawicznym tempem postępu i częstymi przełomami w rozwoju sztucznej inteligencji. Jest tylko kwestią czasu, kiedy najważniejsze procesy produkcyjne, włączając te, które wymagają kreatywności, zostaną zdehumanizowane. Niedługo po nich, kiedy technologia stanie się tańsza, a przez to bardziej dostępna, przyjdzie czas na te mniej znaczące i dochodowe. W obu przypadkach wygranym będzie wytwórca i konsument, często ta sama osoba, a przegranym pracownik, także jako konsument. W ciągu pokolenia czy dwóch, rynek pracy i sama praca, jak je znamy z naszej dzisiejszej codzienności może zniknąć zupełnie.

Postęp technologiczny, zwłaszcza w ustach polityków, jest frazą mniej toksyczną niż automatyzacja. Automatyzacja to nic innego jak systematyczne usuwanie cżłowieka z procesów wytwórczych. Ich dehumanizacja. Pomimo, że w moim przekonaniu nieuniknione, nie musi być to zjawisko złe. Niemniej, być może nadszedł już czas aby zacząć nazywać rzeczy po imieniu, tak aby do każdego z nas dotarło, że poprzez nasz konsumpcjonizm i ciągłe dążenie do nabycia najelpszego produktu na jaki nas stać, a coraz częściej na kredyt, napędzamy i przyspieszamy trend i przyszłość, na które większość z nas nie jest jeszcze gotowa.


Etykiety: dehumanizacja automatyzacja technologia postęp dochód praca maszyna państwo człowiek korporacja

Społeczność


Udostępnij

Zareaguj

0 0

Autor


Sylwester Wojnowski

Sylwester Wojnowski jest programistą aplikacji interenetowych i bacznym obserwatorem rzeczywistości aktualnie mieszkającym w Wakefield w Wielkiej Brytanii.


Wpisy

Podobna tematyka


Przeglądaj kategorię O pracy


Polecane


Nie dla monopolu, czyli refleksja o wspieraniu konkurencyjności i drobnych przedsiębiorców

Każdy, nawet najmniejszy zakup ma szansę przyczynić się do przywrócenia równowagi na rynku i utrudnienia jego monopolizacji.

Kontrola, czyli bycie ostentacyjnie niezadowlonym to jego praca

O tym, że na pewnych stanowiskach pielęgnowanie wizerunku bycia niezadowolonym jest niemal tak powszechne jak noszenie krawata.

W porównaniu z wczorajszym mną zamiast dzisiejszym tobą

Niezależnie od podejętego wyzwania, nieumiejętność mierzenia własnego postępu poprzez porównywanie siebie do innych zamiast do siebie samego z przeszłości to robienie sobie krzywdy.

Lepsze wrogiem dobrego, czyli niewygodny kompromis pomiędzy spełnioną potrzebą i akceptowalnym poziomem nadużycia

Korporacje oferują na ich produkty szybko, tanio i wygodnie. Dlaczego taki układ często nie jest w naszym najlepszym interesie?

Profil Zaufany i brak możliwości zmiany numeru telefonu w panelu użytkownika

O tym, co może się zdarzyć, kiedy przy zakładaniu Profilu Zaufanego podamy numer telefonu, do którego nie mamy już dostępu.

Dyskusja


Bądź pierwszy!

Nikt jeszcze nie zabrał głosu na powyższy temat. Bądź pierwszy!

Rozpocznij dyskusję anonimowo lub jako zalogowany użytkownik i otrzymaj powiadomienia o odpowiedziach na Twoje komentarze.

Dodaj komentarz

Zgoda na Politykę plików cookies.
Szczegóły