Sylwester Wojnowski - Refleksje o Rzeczywistości

Gdzie się podział biały Brytyjczyk, czyli refleksja o regionalnych nierównościach - Niecodziennik - Sylwester Wojnowski - Refleksje o Rzeczywistości

Niecodziennik / Wpis

O Wielkiej Brytanii


Gdzie się podział biały Brytyjczyk, czyli refleksja o regionalnych nierównościach

Sylwester Wojnowski


Dodano: 2023-03-23 14:47:45

Refleksja o ogromnym zróźnicowaniu etnicznym pośród mieszkańców północnej części Wielkiej Brytanii.

Kilka razy w tygodniu odbieram mojego syna z lokalnej szkoły w Wakefield w West Yorkshire. Podczas gdy czekam aż nauczyciel otworzy drzwi i wypuści dzieci do domu, mam klika minut na to aby rozejrzeć się kto oprócz mnie oczekuje na swoje dziecko.

To co już w pierwszych dniach pierwszego roku szkoły rzuciło mi się w oczy, to bardzo mała ilość białych Brytyjczyków. Większość rodziców, z których kilkoro znam osobiście, to przybysze z takich krajów jak Pakistan, Tybet, Sri Lanka, Indie, Filipiny, szereg krajów afrykańskich jak Ghana, Somalia czy Sudan oraz Turcji. Pośród rodziców o białej skórze jest kilkoro rodziców z Polski, Rosji i krajów nadbałtyckich (Litwa, Finlandia).

Z czasem przyzwyczaiłem się do tej różnorodności kolorów skóry, zachowań, sposobów bycia i wyznań religijnych. Jednocześnie jednak gdy o tym myślę wracam myślami do mojego pobytu w Eastbourne w East Sussex gdzie przez blisko dwa lata mój syn uczęszczał do przedszkola.

O dziwo, odbierając moje dziecko z ów przedszkola nawet raz nie spotkałem się z Muzułmaninem czy Afrykaninem, w Wakefield widuję ich na niemal każdym kroku, przybyszem z Afryki czy Hindusem. Niemal wszyscy rodzice byli tam białymi Brytyjczykami. Stąd też, podczas mojego wieloletniego pobytu na południu Wielkiej Brytanii niemal zupełnie nie zauważałem ani nie przywiązywałem większej wagi do różnorodności etniczną populacji w kraju ani ogromnych w niej nierówności pomiędzy północą a południem. Źycie w Wakefield zdecydowanie otworzyły mi na nie oczy.

East i West Sussex, wraz z Londynem, który jest na pierwszym miejscu, plasują się w czołówce najbogatszych regionów w Wielkiej Brytanii. Sam Londyn i jego okolice uważane są za jedno z najbogatszych, o ile nie najbogatsze miejsc w całej północnej Europie, w której znajdują się między innymi Niemcy i kraje skandynawskie jak Norwegia czy Szwecja.

Patrząc na mapę Wielkiej Brytanii dość łatwo jest powiedzieć, który region ma się finansowo bardzo dobrze, a który słabiej. Bardzo pomaga w tym zestawienie cen domów. Londyn pod wzdlędem tego ile trzeba zapłacić za dach nad głową jest w swojej własnej lidze. Regiony jak East Sussex korzystają z bliskości Londynu i płynących stamtąd funduszy, czyli tzw. inwazji przybyszów z Londynu jak mówią o tym zjawisku lokalni mieszkańcy, dzięki czemu ceny domów są tam średnio dwukrotnie wyższe niż w miastach jak Wakefield, do którego ze stolicy jedzie się samochodzem około trzech godzin. O ile dom z dwoma sypialniami w Wakefield pod koniec 2022 roku kosztował około 140 - 150 tys. funtów, o tyle w Eastbourne było to od 260 tysięcy funtów w górę. Wyższa cena domu oznacza zazwyczaj większy przyrost jego wartości w czasie, a co za tym idzie większe możliwości finansowe dla właściciela takiej posiadłości przez okres jej posiadania a zwłaszcza po sprzedaży.

Oczywiście niewielu imigrantów przybyłych do Wielkiej Brytanii, być może z wyjątkiem tych z wysokopłatnymi posadami w Londynie, może sobie pozwolić na zakup domu na południu przy tak wysokich cenach. Regiony w Yorkshire są bardziej dostępne pod tym względem.

Tak jak Polska ma swoją ścianę wschodnią, tak Wielka Brytania ma swoją północ, która kuleje ekonomicznie i infrastukturalnie.
O ile jednak zapóźnienie ekonomiczne na wschodzie Polski można usprawiedliwić rozbiorami, rosyjską okupacją i dziesięcioleciami komunizmu, o tyle gospodarczy marazm wśród regionów północy Wielkiej Brytanii, które podobnych zdarzeń w swojej historii nie doświadczyły, wydaje się być świadomym i w zamierzony sposób kontynuowanym wyborem politycznym.
 
Dziewięć z dziesięciu najbiednijszych regionów w Północnej Europie znajduje się w północnej częsci wysp brytyjskich. Należą do nich między innymi East i South Yorkshire, Zachodnia Walia czy Lincolnshire.

Te biedniejsze regiony to właśnie miejsca gdzie coraz mniej wydaje się być białych brytyjczyków, a coraz więcej przybyszów z Azji, Afryki i w pewnym stopniu także z krajów Europy Środkowej jak Polska. Są to miejsca gdzie mniejsze dostępne przeciętnemu mieszkańcowi fundusze mają swoje przełożenie na nie tylko jakość życia ale i na długość pozostawania w dobrym zdrowiu. Mieszkaniec Blackpool pozostaje zdrowy średnio 51 lat, podczas gdy osoba żyjąca w Richmond Upon Thames, przez 71 lat.  

Pomimo podobnie niskich stawek godzinowych za większość prac jak na południu Wielkiej Brytanii, koszt życia w północnej części kraju jest wciąż do zniesienia dla przeciętnego mieszkańca. Wynajem domu jest tu znacznie tańszy niż na południu czy w Londynie, a ofert pracy w Wakefield i jego okolicach jest kilkrotnie więcej niż w miejscowościach nadmorskich jak Eastbourne czy Bexhill. Z pewnością jest to jeden z magnesów dla ekonomicznych imigrantów z całego świata jak i południa Wielkiej Brytanii.

Wielokulturowość i różnorodność na północy Wielkiej Brytanii ma swoje zalety jak i wady. Dla mnie przez pierwsze tygodnie i miesiące była ona czymś trudnym do przyzwyczajenia się, niemniej z czasem zaczęłem lepiej rozumieć tutejszą mowę i akcent. Przestałem również przywiązywać większa uwagę do odmiennego ubióru czy zachowań wielu osób, które spotykam na codzień na ulicy czy w popularnych miejscach publicznych. West Yorkshire, po początkowym lekkim szoku, okazało się tak samo dobre do życia jak East Sussex. Tylko białych Brytyjczyków mniej. Czy więcej jest w tym korzyści czy wad, wciąż jeszcze nie zdecydowałem.


Etykiety: różnorodność Yorkshire wielka brytania społeczeństwo cena dom

Społeczność


Udostępnij

Zareaguj

0 0

Autor


Sylwester Wojnowski

Sylwester Wojnowski jest programistą aplikacji interenetowych i bacznym obserwatorem rzeczywistości aktualnie mieszkającym w Wakefield w Wielkiej Brytanii.


Wpisy

Podobna tematyka


Przeglądaj kategorię O Wielkiej Brytanii


Polecane


Refleksja o powrocie jednego zbeszczeszczonego funciaka do ojczyzny

O tym jak jedno nieoczekiwane zdarzenie przyczyniło się do tego, że po raz trzeci wróciłem do Wielkiej Brytanii.

Pierwszy gol ustawia mecz, czyli doroczny inflacyjny boom w angielskiej Premier League

Na rynku futbolowym, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, pierwsi kupujący ustalają ceny dla ogółu i często są przyczyną inflacji.

W świecie ogólnodostępnej informacji o rynku prawdziwa okazja to wymierający gatunek

O tym jaki wpływ na okazje cenowe dla kupujących i sprzedająch ma swobodny dostęp do informacji o runku.

A może wciąż się da, czyli w poszukiwaniu pracownika za najniższą krajową

O tym, że tania siła robocza w Wielkiej Brytanii to dziś dobro luksusowe, którego nidobór coraz bardziej gospodarkę boli.

Klasyczne złap i wypuść na które Brytyjczyk regularnie się nabiera

O tym jak złap i wypuść trzyma brytyjską politykę i społeczeństwo w żelaznym uścisku.

Dyskusja


Bądź pierwszy!

Nikt jeszcze nie zabrał głosu na powyższy temat. Bądź pierwszy!

Rozpocznij dyskusję anonimowo lub jako zalogowany użytkownik i otrzymaj powiadomienia o odpowiedziach na Twoje komentarze.

Dodaj komentarz

Zgoda na Politykę plików cookies.
Szczegóły