Sylwester Wojnowski - Refleksje o Rzeczywistości

Jeden mniej, czyli końcowe odliczanie do szuflady - Niecodziennik - Sylwester Wojnowski - Refleksje o Rzeczywistości

Niecodziennik / Wpis

O zdrowiu


Jeden mniej, czyli końcowe odliczanie do szuflady


Dodano: 2024-01-27 23:48:01

Na temat przebudzenia w myśleniu o procesie starzenia się jakie powoduje usunięcie zęba.

Przeczytawszy tytuł pewnie już wiesz o czym tym razem będzie, jeżeli stawiasz na śmierć, to, hmm, jesteś blisko, pewiedziałbym nawet, że jesteś bliżej niż myślisz, choć oczywiście mam nadzieję, że nie dosłownie, bo kto chciałby starcić czytelnika ;). Śmierć to pewniak, jeden z tych o od wieków ustalonej i niezmiennej renomie. Innymi słowy jest to oklepany temat, który nie potrzebuje dalsze reklamy, stąd pozostanie on, jak zawsze, w cieniu, także tej dyskusji. A dyskusja, kolejna z tych między mną i antymną, będzie o starzeniu się, czyli o końcowym odliczaniu od trzydziestu dwóch do zera.

Siwiejące włosy, siwiejąca broda ( jeżeli nie jesteś kobietą ), brak włosów, fioletowe włosy ( jeżeli jesteś kobietą ) strzykanie w kolanach, właściwie to coraz gorsze strzykanie w kolanach, zmarszczki na czole, dzieci na uniwersytecie, niedowidzenie, a czasem nikogo w pobliżu, do kogo można by otworzyć usta z rana. Tak czy inaczej i  prędzej czy później coś w lustrze, telewizji albo łóżku powie nam, że jesteśmy starsi o te pare dni, tygodni czy nawet lat. W zależności od tego, jak często mamy wystarczająco dużo czasu aby się nad tym zastanowić, każdy dzień odkąd zauważymy na sobie nową zmarszczkę, więcej siwych włosów, nasze ponadprzeciętne zapominalsto, nagle zaczyna wydawać się jak przyspieszeie w cyklu, który ma swój finał u stóp tego czegoś, co powyżej obiecałem pozostawić w cieniu. Czas na zmiany, i, i, i więcej tabletek, które trzeba od teraz wziąć każdego dnia przed snem aby lepiej się poczuć, bo tak powiedziała wciąż piękna pięćdziesięcioltka podająca się za lekarza pracującego, na co już nie starczyło czasu aby dodać w reklamie, dla nielokalnej i nielojanlnej wobec nas korporacji. Dlaczego mielibyśmy jej nie ufać. Tabletki muszą działać, bo przecież ona nie ma jeszcze widocznych zmarszczek, nadwagi czy siwych włosów.  

Czy łatwiej jest zauważyć postępujący procesu starzenia się na podstawie tego co zmienia się "na gorsze" w naszym ciele skokowo raz w dłuższym okresie czasu, aniżeli płynnie i o niewielką ilość każdego dnia?. Na potrzeby tego tekstu założę, że negatywnych zmian, które obserwujemy w nas każdego dnia, nie da się w dłuższej perspektywnie czasu łatwo pominąć. Nawet jeżeli jesteśmy do siebie przyzwyczajeni, to wciąż w końcu zauważymy, że kiedyś balowaliśmy sześć dni i dzień odsypialiśy, podczas gdy dziś dzień imprezujemy a sześć dni chodzimy obolali.

Każdy z nas, chyba właśnie znalazłem kolejnego pewniaka w cieniu, ma coś co przywodzi na myśl temat własnego starzenia się. W moim przyapadku tym czymś nie są zmarszczki, siwiejąca broda, łysiejąca skóra głowy ani nic wymienionego powyżej. Wydarzeniem, które wywołuje u mnie myśli o tym, że proces starzenia się postępuje w moim ciele, jest, na szczęście wciąż bardzo rzadka, ale za każdym razem uderzające jak młot, wizyta u dentysty celem usunięcia zęba. Raz na jakiś czas odczuwam, że koło czasu obróciło się o kolejne 11.25 stopnia, o jedną jednostke, o jeden utracony stały ząb. Z magicznej, początkowej liczby 32 do 28, a już za kilka dni 27, liczby, która w tym szczególnym wypadku ma pewnego rodzaju symboliczne znaczenie, bo wizyta ma na celu usunięcie tak zwanego "zęba mądrości". Podobno ten świat, a przede wszystkim system ekonomiczny, potrzebuje głupców. Chcę tego czy nie, czas wspomóc kapitalizm, chciałoby się rzec. Pamiętaj, twóje prawdziwe życie zaczęłaś jako piękna 32-ką. Skończysz jako zero. Niektórzy nawet, to nie żart, będą usiłować cię przekonać, że z już dziś jesteś wart mnie niż zero ;). Wystarcza jeden uśmiech aby zadać kłam podobnym twierdzeniom.   

Uraz psychiczny po utracie zęba, ta najczęściej stała oznaka postępującego starzenia się, jest jak zmarszczka na czole, o której przypomni nam nie oko ale język. Nie da się, kiedy już się pojawi, o niej zapomnieć, chyba, że wybierzemy "życie po życiu" i zafundujemy sobie tytanowy substytut. Ale czy ktoś z nas dałby się przekonać, że dentysta będzie potrafił nam wstawić sztucznego "zęba mądrości" wraz ze wszystkimi korzyściami jakie jego posiadanie ze sobą niesie? ( Tak na marginesie, są jakieś poza nazwą? ) Chciałbym wierzyć, że nie. Niestety znam siłę persfazji reklamy. Osatencznie najtęższe światowe, naukowe umysły kontynuują nam wmawiać, że implant w głowie to przyszłość, coś co umożliwi nam konkurowanie ze "sztuczną inteligencją".

Na ogół, tempo utraty zębów odzwierciedla tempo starzenia się. Kiedy jesteśmy młodzi, tracimy niewiele przez długie lata, później jedną czy dwie sztuki raz na kilka lat. A kiedy spotykamy kogoś po siedemdziesiątce, czasem już na początku konwersacji z tą osobą dowiadujemy się, że właśnie miała ona za jednym zamachem usunięte pół szczęki, pozostała tylko dolna jedynka z szyjką w połowie wypełnioną kompozytem jakieś trzydzieści lat temu. Niemniej, dla niej jest to wciąż dobry powód do tego, aby się szczerze i szeroko uśmiechnać każdego dnia do słońca, świata i przechodniów. Dobrego humoru nie warto trzymać za zębami, a im ich mniej, tym łatwiej dzielić się tym naturalnym  bogactwem z bliźnimi.   

Tak jak ludzie farbują włosy, używają botoksu, tak też, w idealnym świecie, dbają o kompletność uzębienia, nawet jeżeli ma to oznaczać zadłużenie na lata. Niewielu z nas chce się czuć starymi. Brak zębów, zwłaszcza tych normalnie widocznych przy okazji mówienia, chciałoby się pomyśleć, po prostu źle wygląda. Ja jednak zaryzykowałbym stwierdzenie, że, oprócz powyższego, powoduje on również podświadome odczucie bycia starym, być może starszym niż się czujemy i wyglądamy wszędzie indziej na naszym ciele a zwłaszcza w jego wnętrzu.

Dla większości z nas utrata zębów, jeden po drugim wraz z upływem lat jest nieuniknionym procesem, bo nasz drugi ich komplet, zwłaszcza biorąc pod uwagę dzisiejszą przesyconą cukrem, a często także nadmiarem alkoholu, dietę, nie jest wystarczająco wytrzymały aby przetrwać 60 czy 70 lat. Na pewno nie w znacznej części. Możemy próbować wybrać "życie po życiu", zaordynować sobie tzw. "szufladę", profesjonalnie zwaną protezą, most lub implanty. Nimeniej, w naszej świdomości jeden mniej ząb już zawsze będzie oznaczać, że końcowe odliczanie trwa i nieuchronnie postępuje ku zeru. Utrata zęba jest mentalnie jak kamień milowy w procesie starzenia się, coś czego nie da się łatwo zignorować, kiedy już się wydarzyło. No ale, pomimo całej złej sławy, ma ona też swoje dobre strony. Jedną z nich jest ta, że po usunięciu zęba życie wydaje się znów boleć jakby trochę mniej. Być może dlatego ludzie bez zębów często wyglądają na jednych z najszczęśliwszych na świecie. Czy jest się więc czego bać odnośnie utraty większości zębów? Na to pytanie odpowiem, gdzieś w okolicach roku 2060-go.


Etykiety: proces starzenia zmarszczki łysina implant szuflada utrata proces dentysta ekstrakcja

Społeczność


Udostępnij

Zareaguj

0 0

Autor


Sylwester Wojnowski jest twórcą Refleksji o Rzeczywistości i głównym autorem większości zgromadzonej tu treści, aktualnie mieszkający w Wakefield w Wielkiej Brytanii.


Wpisy

Podobna tematyka


Przeglądaj kategorię O zdrowiu


Polecane


Zemsta za przyzwoleniem, czyli refleksja o izraelskich zbrodniach w Strefie Gazy

Opinia na temat działań militarnych Izraela w Strefie Gazy, użytych środków oraz skutków dla lokalnej palestyńskiej ludności regionu i reszty świata.

Na środku przeciwbólowym na zabieg highieny dentystycznej

O tym, że odkładanie wizyty u higienistki stomatologicznej celem zdjęcia kamienia nazębnego, może nam przysporzyć sporo bólu ,a także o jednym sposobie na to aby sobie z ów bólem poradzić

Dyskusja


Bądź pierwszy!

Nikt jeszcze nie zabrał głosu na powyższy temat. Bądź pierwszy!

Rozpocznij dyskusję anonimowo lub jako zalogowany użytkownik i otrzymaj powiadomienia o odpowiedziach na Twoje komentarze.

Dodaj komentarz

Zgoda na Politykę plików cookies.
Szczegóły