Sylwester Wojnowski - Refleksje o Rzeczywistości

Kiedy powiem sobie dość, czyli szybki początek i niekończące się poszukiwania końca - Niecodziennik - Sylwester Wojnowski - Refleksje o Rzeczywistości

Niecodziennik / Wpis

Tematyka: O problemach


Kiedy powiem sobie dość, czyli szybki początek i niekończące się poszukiwania końca

Sylwester Wojnowski


Dodano: 2024-07-11 15:03:37

Pościg za ideałem ma swoją cenę. Bywa, że jest ona bardzo wysoka. Ów pościg może się też nigdy nie zakończyć sukcesem, Stąd dobrze jest nabyć umiejętność obiektywnej oceny tego co osiągneliśmy i umieć powiedzieć sobie dość, kiedy stwierdzimy, że jesteśmy w wystarczająco zaawansowanym stadium.

Mam pomysł na coś perfekcyjnego. 10 minut na zarys, kilka notatek, szkic, można zabierać się do pracy. Po godzinie która upłynęła jak z bicza trzasł, czasie kiedy nagle cały świat przestał istnieć, gotowa jest pierwsza wersja. Pora przetestować. Działa! Działa? Tu brakuje tego, tam tamtego, a co to jest to coś, co odstaje na dole?

Początki są zazwyczaj dość szybkie. Jeżeli mamy trochę technicznego przygotowania, także łatwe i dość przyjemne. A pierwsza wersja tego co stworzymy podczas takiego początku? Cóż, najczęściej ledwie nadaje się do użytku. Niezależnie od tego czy jest to tekst, brama ogrodowa czy aplikacja na telefon, im dłużej patrzymy na nasze dzieło tym więcej dostrzegamy w nim wad. Jest z tym trochę jak ze zbyt długim patrzeniem w lustro podczas porannej toalety. W rezultacie rozpoczyna się proces "szlifowania", proces, który w zależności od tego jaki końcowy efekt chcemy osiągnąć, może nie mieć końca. Bo taki właśnie jest problem z tworzeniem. Dodawanie ostrych krawędzi jest łatwe, szybki i przyjemne. Ich szlifowanie to czasem niemal niekończąca się katorga, tortura i ból, które tylko w jakimś stopniu i tylko czasami ukoi myśl o tym, że jest to proces, do którego jutro nie będzie potrzeby już wracać. Niestety, życie bywa złośliwe. Jeden, zwłaszcza na szybko rozwiązany problem tworzy daw kolejne. To co miało być gotowe na wczoraj nie będzie takim nawet jutro.

W większości sytuacji znalezienie końca początku nie jest jakoś specjalnie trudne. Zrobienie tego samego w przypadku środka to bardziej wymagający problem. Wiele zależy od tego jak wysokie mamy wymagania odnośnie tego co robimy. Silnie rozwinięty (wrodzony ?, wpojony ?) perfekcjonizm nie pomaga. Patrzysz na to co właśnie wyszło spod twojej ręki i myślisz sobie: "Hmmm, to wciąż nie to.". Jeszcze jeden szlif, a potem kolejne, aż zabraknie sił, chęci, lub przytrafi się wypalenie, które ze wszystkimi jego konsekwencjami przypomni, że jesteś człowiekem a nie maszyną i że dokładność to nie twoja gra.

Problem dotyczący szlifowaniem tego co jesteśmy gotowi wypuścić spod naszej ręki jest taki, że no właśnie, może przyczynić się do wypalenia, lub "przepalenia bezpieczników" chciałoby się powiedzieć. Czasem nasze własne oczekiwania są niezbyt wygórowane, szef wymaga jednak wyższej jakości, klient pyta o dodatkową funkcjonalność, na rynku już teraz jest wiele podobnych ale lepszych produktów bo pół miasta Chińczyków nie ma wyboru i musi szlifować od szóstej rano do dziewiątej wieczorem sześć dni w tygodniu. Co wówczas, w ciszy i cierpieniu pozostaje szlifować. Marzenie zderzyło się z rzeczywistością.

Czy istnieje alternatywa dla tego procesu? Tak, istnieje. Jest nią coś, co czasem na własne potrzeby nazywam, minimalną spełniającą wymagania wersją. Taka wersja to coś, co pomimo paru ostrych krawędzi, spełnia swoją rolę. Ten tekst, gdybym poświęcił jemu kolejne dziesięć korekt, z pewnością byłby lepszy. Zdania w nim byłyby bardzie gramatycznie poprawne, może nawet wyłapałbym jakieś dodatkowe błędy ortograficzne. Czy jednak warto? Nie, nie warto! Szlifowanie musi się kiedyś skończyć. W moim przypadku kończy się wtedy kiedy osiągnę tę minimalną spełniającą wymagania wersję. Tekst, pomimo, że ma swoje wady, wyraża to co chcę przekazać jego odbiorcy. Większość czytających będzie w stanie zrozumieć o czym on jest. Ostateczny produkt powinien być kompromisem pomiędzy tym, czym chcemy aby on był, a ilością czasu i wytrwałości jaką możemy włożyć na jego szlifowanie bez zrobienia sobie krzywdy, nawet wówczas kiedy rynki w kapitalizmie, pośrednio lub nie, wymgają tego tego co najłatwiej jest podsumować słowami: "więcej, mocniej, szybciej".

Rozsądny minimalizm w poszukianiu ideału jest swego rodzaju antidotum dla perfekcjonizm, przypadłości, która tak często prowadzi do wypalenia w dziedzinie, bez której rok, dwa czy pięć temu nie wyobrażaliśmy sobie życia, w kierunku najlepszego opanowania której trenowaliśmy większość młodości, a do której dziś końmi nie mogą nas zaciągnąć.

Nowy telefon w ręku. Kupiony kilka dni temu. Wygląda świetnie, z biegiem czasu dostrzegamy jednak, że tu coś nie dział, a ta funkcja nas denerwuje, rama z kiepskiej jakości plastiku, a szkło ekranu wciąż ulega zarysowaniom. Nowa książka, chyba najdroższa pośród nowości. Oczekiwania muszą być więc wysokie. I rzeczywiście, doszlifowana jak telefon, wciąż jednak są w niej błędy rzeczowe, gramatyczne, a po trzech rozdziałach także 2 ortograficzne. Nic, zwłaszcza to co wychodzi spod ludzkiej ręki, jak ten ostateczny tester czyli czas niechybnie ujawni, nie jest doskonałe. Warto o tym pamiętać, kiedy znów przyjdzie nam ochota na pościg za perfekcją. "Szlifowanie" może trwać w niskończoność, bo ostre krawędzie zawsze się znajdą, wystarczy tylko wystarczająco długo i z uwagą użytkować, czasu na wszystko co wciąż pozostaje do zrobienia jest jednak niewiele.



Zareaguj

0 0

Udostępnij

Zabierz głos


Weź udział w dyskusji i zostań członkiem naszej społeczności.

  Dodaj komentarz

Przejdź do dysksji w tym temacie.

Polecane


Potężny sukces, czyli dobry sprzedawca musi mieć w sobie coś z psychologa

Transakcja ma większe szanse powodzenia, kiedy potencjalny kupujący zostanie wprowadzony w dobry nastrój za pomocą pozytywnych wieści.

W Wielkiej Brytanii samochód to często bardziej konieczność niż wyraz stylu życia

Samochód jest często jedynym sensownym substytutem dla barku lub niedoboru autobusów i pociągów w Wielkiej Brytanii.

Początek osobistego końca Google, czyli refleksja o ewolucji dobrych intencji w kierunku nadużyć

Usługi Google wydają się w coraz większym stopniu działać dla samej korporacji, a w coraz mniejszym dla jej przeciętnego użytkownika. W moim przypadku oznacza to sygnał, że nadszedł czas na zmiany i odstawienie tak dużej liczby systemów tej korporacji na półkę jak to tylko możliwe.

Kontrola, czyli bycie ostentacyjnie niezadowlonym to jego praca

O tym, że na pewnych stanowiskach pielęgnowanie wizerunku bycia niezadowolonym jest niemal tak powszechne jak noszenie krawata.

Uwaga, uwaga, czyli jak wybrać karierę i za nią zapłacić bez pieniędzy

Uwaga to naturalna waluta, której każdy z nas posiada w wystarczającej ilości aby wybrać właściwą karierę i odnięść sukces.

Zgoda na Politykę plików cookies.
Szczegóły