Sylwester Wojnowski - Refleksje o Rzeczywistości

Lepsze wrogiem dobrego, czyli niewygodny kompromis pomiędzy spełnioną potrzebą i akceptowalnym poziomem nadużycia - Niecodziennik - Sylwester Wojnowski - Refleksje o Rzeczywistości

Niecodziennik / Wpis

O ekonomii


Lepsze wrogiem dobrego, czyli niewygodny kompromis pomiędzy spełnioną potrzebą i akceptowalnym poziomem nadużycia


Dodano: 2024-01-28 19:30:34

Korporacje oferują na ich produkty szybko, tanio i wygodnie. Dlaczego taki układ często nie jest w naszym najlepszym interesie?

Czasem bywa tak, że kluczowe spostrzeżenie nie może czekać na wprowadzenie, rozwinięcie i akapit z końcowymi wnioskami. Ten tekst to jedna z takich sytuacji, a spostrzeżeniem w tym przypadku jest jedno na temat światowych korporacji i mnie. Dotyczy ono mojej wieloletniej, niemal ponadnaturalnej, do nich niechęci. Przez niemal cały okres mojego dorosłego życia zastanawiałem się, dlaczego tę niechęć czuję. Dlaczego nie mogę się przemóc aby myśleć o tych gospodarczych podmiotach w pozytywnym świetle, pracować dla nich i ich rozwoju, a jednocześnie z czystym sumieniem czerpać z moich wysiłków korzyści dla siebie samego.
 
Przez lata, moje przemyślenia kończyły się różnymi wnioskami. Ostatecznie, znakomita większość z nich nie przetrwały testów, jakim poddało je życie. W końcu jednak dotarłem do spostrzeżenia, którego od dłuższego czasu nie jestem w stanie w wystarczająco przekonujący sposób podważyć. Opisując je w kilku słowach, korporacje to wyspecjalizowane, drapieżnicze systemy stworzone do wyzysku ich klientów i środowiska, w którym działają. Ich celem jest osiągnięcie jak najwyższego zysku. Produkty i usługi, które oferują to wehikuł, który ma to umożliwić. Są to systemy, które, niewystarczająco kontrolowane przez prawo i rynek, przerosły ich użyteczność i stały się pasożytami, a długookresowo zagrożeniem dla wszystkiego wokół.

Oczywiście nie każda organizacja od zawsze była korporacją na szczycie gospodarczej, pokarmowej piramidy. Większość z nich zaczynała gdzieś pokątnie i jako pomysł na przedsięwzięcie jednej czy dwóch przedsiębiorczych osób. Wiele nie miało jeszcze wtedy żadnego, lub tylko bardzo podstawowy, produkt lub usługę, które chciały zaoferować ich klientom za darmo lub za niską cenę. Celem była bardziej walidacja samego pomysłu niż zysk, a ich działalność z tego okresu można by podsumować słowami: "Po pierwsze, nie czyń zła". Brzmi znajomo?

We wczesnych fazach rozwoju, wiele z tych firm oferowało produkty, które pomimo, że dalekie od ideału, spełniały swoją funkcję i zyskały rzeszę zwolenników. Wraz z rozwojem firmy i przemianą w korporację, produkt stał się lepszy, a motto, choć nieoficialnie, zmieniło na inne, czyli: "Zysk ponad wszystko!". Podstawowy system, którego często początkowym celem było stworzenie czegoś pomocnego i użytecznego, stał się maszyną do nadużyć w białych rękawiczkach. Jak w życiu większości z nas, wczesny idealizm został zastąpiony przez brutalny realizm.

W kapitalizmie, ten kto się nie rozwija i wystarczająco wcześnie nie nauczy zabrać tak wiele jak to tylko możliwe z tego ile klient może znieść i zapłacić, ewentualnie wypada z rynku. Stąd, dziś niemal każda korporacja, wspomagana przez tabuny prawników i księgowych, posuwa się do działań, o których wcześniej nikt na ich szczytach by nawet nie pomyślał. Konkurencja zmusza do odłożenia etyki na półkę ( i tworzy nowe odmiany sadyzmu? ). Przetrwanie wymaga zastosowania ekstremalnych środków. Alternatywą jest bankuctwo. Negatywne skutki optymalizacji odczuwają zarówno klienci jak i pracownicy, czasem w tej samej osobie.  

Ja, jako klient, jestem po drugiej stronie barykady. Jak wielu z nas, od czasu do czasu potrzebuje zaawansowanego produktu, który spełni moje oczekiwania lub zaspokoi moją potrzebę. W tej sytuacji, jestem w stanie zgodzić się na kompromis, zapłacić pewną sumę pieniędzy, a newet znieść pewną ilość nadużyć ze strony korporacji wynikłych z warunków korzystania z usługi / produktu, użycia moich danych osobowych do pewnych celów, być może nawet coś więcej. Niemniej, przed zakupem, to co każdorazowo niezwykle mnie interesuje, to zlokalizowanie kluczowego kompromisu pomiędzy tym co od korporacji otrzymuję i tym ile musze za to zapłacić za to czego potrzebuję, także pozafinansowo.

Jeden problem z korporacjami jest taki, że, jak autorytarni władca, nie potrafią one zaprzestać działań, aż do momentu kiedy zostaną wyrzucone ( pozbawione płynności finansowej ? ), nawet jeżeli wyprodukują wystarczająco dobry produkt. Nie potrafię zliczyć, ile razy pytałem siebię samego, dlaczego jedno z moich byłych aut, VW wyprodukowany w 2010 roku, pomimo, że w konteksćie moich, i pewnie nie tylko, potrzeb odpowiedni pod niemal każdym względem, nie jest już w produkcji. Po nim, pojawiły się nowe wersje, ze znacznie większą ilością systemów na pokładzie, a co za tym idzie bardziej wrażliwej strukturze. Coś co było wystarczająco dobre, stało się nadużywającym moją cierpliwość i portfel nadsystemem, gdzie to ja jestem tym, kto, wraz z pojawieniem się kolejnych wersji, jest zmuszony, aby przyzwyczaić się do ponadwymaganych rozwiązań i dodatków. Wszystko po to abym mógł zachować część z tego co dla mnie działało wcześniej, ale za wyższą cenę. Samochody to nie jedyny taki przykład. Pewnie nie jeden z nas miał podobne odczucie musząc rozstać się ze starym telefonem komórkowym. Ciągły rozwój następuje pod presją konkurencji, która w założeniu ma, że klient zawsze potrzebuje lepszego produktu. Całkowita bzdura!  

Klient, który pozostanie wiern korporacji i jej produktom zbyt długo, niemal na pewno zostanie pociągnięty w kierunku, nie dla niego, ale dla tej organizacji najlepszym. Przy odrobinie szczęścia może on dostać lepszy produkt, niemniej, jest rówież niemal pewne, że zapłaci on za niego więcej, i zmuszony do zmiany nawyków, z których niektóre może on uznać za definiujące to kim jest. Taka jest cena bycia częścią systemu.

Jeżeli wtedy, kiedy czujemy, że być może nadszedł czas, aby "opuścić statek", nie zrobimy tego, musimy przygotować się na nadużycia. Statek musi mieć kapitana, a kontrola musi pozostać w czyichś rękach. Strach przed tym, że w przyszłości będziemy potrzebować czegoś czego dziś nie kupimy, tylko utrudnia ten krok. W rzeczywistości jednak, zazwyczaj lepiej jest reagować na potrzebę, kiedy już taka się pojawi, niż próbować przewidzieć, często na podstawie podszeptów z reklamy, co zdarzy się w przyszłości.

W XXI wieku każdy z nas potrzebuje zaawansowanych technicznie produktów. Niemniej, jest bardzo prawdopodobne, że w większości przypadków potrzebujemy czegoś znacznie mniej zaawansowanego niż nam się wydaje i jest nam oferowane. Znalezienie idelanej równowagi pomiędzy tym, co spełni nasze oczekiwania, a ofertą od dostawcy nie jest łatwe, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy poprzednie wersje, które kiedyś świetnie nam służyły, nie są już dostępne. Tak czy inaczej, w większości przypadków, zamiast dać sie skusić na to co najnowsze na warunkach, na które ledwie możemy sobie pozowlić, często możliwe jest zrobienie kroku w tył. Tym krokiem jest udanie się do mniejszej firmy, która jako że, nie jest jeszcze korporacją, wciąż dba o klienta i bardzo prawdopodobne, żę zaoferuje uczciwszą ofertę.

Odstawienie wysokiej klasy produktów na rzecz innego, mniej popularnego, lub trudniej dostępnego nie jest łatwe. Zazwyczaj wiąże się ono z co najmniej kilkma niedogodnościami. Po pierwsze może nam być trudniej taki produkt znaleleźć, zakupić, a kiedy już się on zepsuje - naprawić. Po drugie, bardzo prawdopodobne, że zapłacimy nieco wyższą cenę. Wygoda zakupu i cena, to to czym korporacje zdobywają klientów. Nie od dziś wiadomo, że każdy z nas chce kupić szybko, wygodnie i tak tanio jak tylko możliwe. Lenistwo i skąpstwo czyni nas paliwem dla systmów, dla których nasze dobro jest ostatnim z problemów.

Powyżej wspomniane niedogodności prowadzą do pewnego rodzaju bólu. Niemniej, są one także u źródła korzystnej zmiany w życiu. Po pierwsze uczymy się rozpoznawać i nabywać, to co jest jest dla nas wystarczająco dobre, a co za tym idzie, płacimy mniej za dodatki, których być może nigdy nie będziemy mieć potrzeby użyć. Po drugie, wspomagamy mniejsze firmy, które często oferują bardzie spersonalizowany kontakt i wsparcie. Po trzecie, redukujemy wpływ korporacji w życiu gospodarczym kraju, w którym korporacja nie mają zarejestrowanej głównej siedziby. Mniejsze firmy zazwyczaj są przedsięwzięciami lokalnymi. Wspierają one lokalne społeczności, oferują lokalną pracy i płacą podatki na potrzeby mające szansę być użytymi na zaspokojeniu potrzeb ludzi żyjących wokół nas. Po czwarte, płącąc nieco więcej przy stałym budżecie, kupujemy mniej!

Każdorazowe znalezienie kompromisu pomiędzy tym czego potrzebujemy i tym ile musimy za to zapłacić korporacji, a następnie wybraniem alternatywy, jest kluczem do zachowania równowagi w lokalnej gospodarce. Brak tej równowagi oznacza, lolaklne bezrobocie, niedofinansowane lokalne usługi dla ludności i ogólne większe rozwarstwienie społeczeństwa pod względem dochodów. Każdego dnia widzę te efekty w Wielkiej Brytanii, która jest zdominowana przez korporacje i kiepskie wybory klientów od lat. Z pewnością nie chciał bym aby Polska poszła tym samym tropem.  

W moim przekonaniu, korporacje, to twory, które, pomimo że w ich wczesnych fazach przydatne, w olbrzymiej większości przerosły ich przydatność, i z użytecznej części gospodarki stały się systemami, który odbierają jej to co ją napędza, czyli fundusze i konkurencyjność. Oczywiście, walka z tego typu, często bliskimi monopolowi organizacjami nie jest łatwa. Pierwszy krok to zrozumienie, że jesteśmy nadużywani. Drugi to znalezienie wystarczająco dobrej altenatywy dla produktu, który normalnie byłby dostarczany nam przez korporację. Trzeci, to potwierdzene chęci zmiany z lepszego na wystarczające za pomocą portfela. Trochę to wszystko przypomina walkę z autorytarną władza, wybory, głosowanie i kompromis na jaki musimy się zgodzić aby uzyskać władzę jakiej potrzebujemy. Systemy polityczny i system ekonomiczne czerpią jeden od drugiego to co działa, ale też najgorsze przykłady. Każdy z nich ma swoje elity. Tylko od nas zależy na jak długo pozwolimy im na szczycie pozostać. To co zarówno w przypadku i autorytarnego władcy i korporacji jest pewne, to to, że porządana zmiana nie wydarzy się bez walki, walki, której w kapitalizmie towarzyszy nieustanna płatna propaganda zwana reklamą.    

Każda indywidualna decyzja zakupowa ma znaczenie, a każda złotówka wydana lokalnie wspomaga twoją lokalną społeczność, dostępność pracy i lokalne usługi, na których nie tylko ty, ale także wiele innych osób, które mogą nie mieć wyboru co do tego jakie produkty kupić, bo na przykład nie stać je na nieco droższą altenrnatywę, polegają.


Etykiety: korporacja wybór gospodarka produkt usługa zysk kapitalizm konsument dobry wybór nowość usługa środowisko prawo rynek

Społeczność


Udostępnij

Zareaguj

0 0

Autor


Sylwester Wojnowski jest twórcą Refleksji o Rzeczywistości i głównym autorem większości zgromadzonej tu treści, aktualnie mieszkający w Wakefield w Wielkiej Brytanii.


Wpisy

Podobna tematyka


Przeglądaj kategorię O ekonomii


Polecane


Oczywista wniosek o inflacji na wyspach brytyjskich i nie tylko, czyli nie marnuj dobrego kryzysu

O tym, że podczas gdy wiele największych brytyjskich, i nie tylko, firm za sprawą inflacji ma możliwość uzyskanie rekorodowych zysków, szeregowy pracownik musi walczyć o nawet minimalną podwyżkę nie tylko z pracodawcą, ale także z głosami płynącymi z ośrodków mających największy wpływ na to co dzieje się w gospodarce.

Jak z salonu, czyli refleksja o nadmiarze zbędnych technologicznych usprawnień

Wiele dzisiejszych produktów charakteryzuje się nadmiarem usprawnień i funkcji, czasem do tego stopnia, że najlepiejbyłoby je pozostawić w miejscu sprzedaży na dobre.

Szkolenie dużych modeli językowych, czyli kradzież danych chronionych prawem autorskim na masową skalę i walka z nią

Kradzież i wykorzystanie danych do treningu dużych modeli językowych bez zgody autora to dziś powszechny problem, z którym niemal każdy, kto posiada stronę lub bloga w internecie, prędzej czy później będzie musiał się w jakimś stopniu zmierzyć.

Od wzlotu do upadku, czyli refleksja o rządowo gwarantowanym socializmie dla jednego procenta

O tym, że w obliczu wyboru pomiędzy walką z inflacją a upadkiem banków, banki centralne pozostawią inflację na podwyższonym poziomie.

Dyskusja


Bądź pierwszy!

Nikt jeszcze nie zabrał głosu na powyższy temat. Bądź pierwszy!

Rozpocznij dyskusję anonimowo lub jako zalogowany użytkownik i otrzymaj powiadomienia o odpowiedziach na Twoje komentarze.

Dodaj komentarz

Zgoda na Politykę plików cookies.
Szczegóły