Sylwester Wojnowski - Refleksje o Rzeczywistości

Początek osobistego końca Google, czyli refleksja o ewolucji dobrych intencji w kierunku nadużyć - Niecodziennik - Sylwester Wojnowski - Refleksje o Rzeczywistości

Niecodziennik / Wpis

O usługach


Początek osobistego końca Google, czyli refleksja o ewolucji dobrych intencji w kierunku nadużyć

Sylwester Wojnowski


Dodano: 2024-02-01 01:16:18

Usługi Google wydają się w coraz większym stopniu działać dla samej korporacji, a w coraz mniejszym dla jej przeciętnego użytkownika. W moim przypadku oznacza to sygnał, że nadszedł czas na zmiany i odstawienie tak dużej liczby systemów tej korporacji na półkę jak to tylko możliwe.

Przez wiele lat motto korporacji Google brzmiało: "Don't be evil". Po przemianie w Alphabet Inc. zmieniło się ono w: "Do the right thing". Oba te hasła, zwłaszcza to drugie, są zarówno językowo jak i znaczeniowo tak błahe, że nawet nie warto się nad nimi przez chwilę zastanawiać czy rozwodzić. "Do the right thing", przyjęte w 2015 roku, stało się, w moim przekoniu, pewnego rodzaju etykietą negatywnej transformacji jaką korporacja przeszła w zakresie niektórych z ich usług od połowy drugiej dekady XXI-go wieku.

Niniejszy tekst posłuży mi jako platforma, z pomocą której odniosę się do kilku drażniących mnie zmiany w niektórych z usług oferowanych przez Alphabet Inc. . Zmiany te wpłynęły na krańcowe pogorszenie wizerunku firmy w moich oczach i ogólne wzmożone uczucie frustracji co do systemów, które firma oferuje użytkownikom przez ostatnie lata. Samą transformację tych systemów, na których wcześniej w jakiejś mierze polegałem, trudno jest mi ocenić inaczej jak tę, od bycia użytecznymi, nawet przez pewien czas dochodowymi, do coraz częściej wydającymi się nadużywać mojego zaufania, lojalności wobec marki, nadmiernie testującymi moją cierpliwość, wreszcie ograniczającymi i zawężającymi pole wyboru.   

Od kilku lat na moich stronach WWW miałem zainstalowaną niewielką ilość reklam Google AdSense. Były one pewnego rodzaju pomocą w finansowaniu utrzymania tych stron. Dziś już niczym takim nie są, bo dochody z nich płynące są praktycznie niezauważalne. Stąd też, z ciekawości odnośnie tego co się dzieje, postanowiłem przyjrzeć się statystykom wyświetleń reklam, a zwłaszcza temu jak Google, z pomocą skryptów je pokazujących, księguje wizyty na moich witrynach, zwłaszcza wtedy, kiedy odwiedzający jest odsyłany na moją stronę poprzez altenatywną do Google wyszukiwarkę, taką jak Bing, Yahoo, czy Ecosia. Dość szybko dostrzegłem, że niemal wszystkie te wizyty są przez AdSense księgowane jako bezwartościowe, w ten sam sposób jak odwiedziny robotów sieciowych. Po dodatkowej inspekcji zapisów odowiedzin moich stron na dzienniku serwera nie mam wątpliwości, że olbrzymia część z tych odwiedzin nie została wykonana przez boty, a reklamy przy ich okazji zostały użytkownikowi wyświetlone. System AdSense ma inne zdanie. Jest dla mnie wątpliwe, że istnieje jakiś skuteczny mechanizm, aby się w tym przypadku odwołać czy uzyskać wsparcie.   
 
Czy w takiej sytuacji wciąż warto jest kontynuować obdarowywać Google kredytem zaufania i utrzymywać podawane przez nich reklamy na moich stronach? Coż, w moim przekonaniu odpowiedzią jest zdecydowane "Nie", bo pożytek z tego jest aktualnie żaden, a wiąże się to z dodatkowymi problemami. Google, przy każdym wyświetleniu reklam prowadzi aukcje i  pokazuje kosztowne dla reklamodawców treści, często bez żadnej. lub niemal żadnej zapłaty dla mnie, czyli osoby utrzymującej treści i stronę WWW.

Bardzo podobna taktyka wydaje się mieć zastosowanie w przypadku setek tysięcy, może milionów (tylko YouTube wie) twórców na YouTube, którzy pomimo starań, nigdy nie osiągają progu tysiąca subskrybujących i 4000 godzin obejrzanych ich wideoklipów w roku. Na domiar złego, część z twórców, którym ta sztuka się udała, miewa zawieszane ich kanały, z adnotacją, że prezentowane na nich treści naruszyły któryś z punktów regularminu YouTube. Zdarza się też, że YouTube błędnie uznaje część ruchu na ich kanałach jako wywołany przez zautomatyzowane programy, boty, zamiast internatutów.
Wadliwa sztuczna inteligencja w akcji. Już niedługo większość z nas będzie się mogła się z podobnym problem spotkać w wielu innych kontekstach.

Odwołania do wsparcia w takich sytuacjach, jak potwierdza kilka zaobserwowanych przeze mnie ostatnimi czasy przypadków, są trudne, czasochłonne, zazwyczaj skazane na niepowodzenie, a uzasadnienie decyzji, od której nie ma odwołania, kiedy już wpłynie, niejednokrotnie wątpliwe. YouTube to system, który polega na milionach godzin bezpłatnej zawartości dostępnej Google i reklamodawcom, za które duża część twórców nigdy nie otrzyma żadnej zapłaty. Ci, którym udało się osiągniąć lub przekroczyć progi, są niczym innym, jak wabikiem dla tych pierszych. Trudno jest mi się oprzeć wrażeniu, że przybliżona sytuacja ma miejsce w przypadku twórców zawartości prowadzących ich własne strony, z tą różnicą, że wyceny za wyświetlenie są ekstremalnie niskie lub zerowe. W ten sposób wielu twórców nigdy nie osiągnie progu 300zł koniecznego do wypłaty środków na ich koncie AdSense.

Czarę goryczy w moim przypadku właśnie przelało to, jak długo musze czekać aby wyszukiwarka Google zaindeksowała blisko 120 stron z jednej z moich witryn poprzez usługę konsoli. Prośba o weryfikację przypadku czeka na rozpatrzenie i decyzję od ponad trzech tygodni. Problem leży po stronie systemów Google, a mnie pozostaje nic innego jak tylko pozostać cierpliwym i zaciskać kciuki, że coś się w mojej sprawie w końcu ruszy.

Każdy z nas ma swój próg wytrzymałości. Mój właśnie został przez Google przekroczony. Zawodzę się na tej korporacji i ich narządziach, a zwłaszcza wsparciu, nie pierwszy i jestem pewien, że jeżeli dalej będę takie praktyki tolerował, to nie ostatni raz. W Stanach Zjednoczonych firma jest oficjalnie podejrzewana o nadużycia dominującej pozycji rynkowej. Nawet jeżeli nie została ona jeszcze za jej praktyki prawomocnie skazana, z moich własnych obserwacji wynika, że postawione zarzuty mogą być bardzo bliskie prawdzie. W tym kontekście, doszedłem do wniosku, że nadszedł dla mnie czas aby pomachać Google na pożegnanie, a ich skrypty usunąć z moich witryn.  

Od jakiegoś czas nosiłem się z zamiarem wyrzucenia Google z moich stron WWW także z innego powodu, mianowicie tego w jaki traktowani na YouTubue są twórcy zawartości o wojnie na Ukrainie. Przez ostatnie kilka tygodni obseruwuję, jak kanał po kanałe te treści są zawieszane, ruch na nich podejrzewany o sztuczne wspomaganie ,twórcy nie otrzymują ich wynagrodzeń, a wsomniane wcześniej wsparcie od samej platformy YouTube w przypadku zawieszenia, jak sami właściciele kanałów czasem podkreślają, jest dalece nieadekwatne.

Systemy, zwłaszcza te, za którymi stoją potężne korporacje, mają to do siebie, że jeżeli już przerosły inne i zdobył dominującą pozycję rynkową, z pomocnych narzędzi często stają się nadużywającymi. Celem niemal zawsze jest osiągnięcia maksymalnego zysku dla ich właściciela i udziałowców. Z tego co od dłuższego czasu obserwuję, jak choćby podsłuch właścicieli telefonów z Androidem, taka właśnie transformacja wydaje się, że zachodzi w przypadku niktórych narzędzi Google.

Trudno jest mieć wątpliwości, że dominiująca korporacyjne molochy ja Alphabet Inc., niemal monopolista na co najmniej kilku bardzo znaczących cyfrowych rynkach, będzie próbował w zdecydowany sposób wykorzystać, a nawet nadużywać już zdobytej władzy aby utrzymać status quo. Wyrzucenie ich z moich stron, oczywiście nie będzie miało dla nich kompletnie żadnego znaczenia. Nie sądzę również, że w tym momemcie zrobi ono zauważalną negatywną różnicę także dla mnie. Niemniej, czuję, że po prostu muszę to zrobić i uczynię to z prawdziwą przyjemnością, bo w pewnym momencie trzeba zacząć walczyć z systemem, który od dłuższego wydaje się kierować niczyim innym jak tylko własnym interesem i osiągać jego cele kosztem czasu i wysiłku jego użytkowników.

Usunięcie reklam AdSense z moich stron WWW to tylko początek. Kolejnymi będzie instalacja aplikacji blokująca ich reklamy w sieci, oraz pozbycie się telefonu z systemem Android, kiedy obecny nie będzie już w stanie podołać wymaganiom. Czy można zrobić coś więcej aby pozbyć się nawet większej ilości systemów i usług Google z życia? Na pewno tak! w najbliższych tygodniach i miesiącach mam zamiar bliżej przyjrzeć się jakich usług, które są z tą korporacją powiązane lub przez nią oferowanę, wciąż używam i zamienię je na alternatywne z oferty mniejszych firm. Każdego z czytających zachęcam do podobnych działań. Walka z systemami jest najskuteczniejsza, kiedy prowadzona grupowo.

Podsumowując, dziś jest dzień, który jest dla mnie początkiem końca Google w moim życiu. Mam nadzieję, że nie tylko w moim bo Alphabet Inc. , a wcześniej Google od dawna nie jest już tym czym była na początku jej istnienia.


Podobna tematyka


Przeglądaj kategorię O usługach


Polecane


Nie zastąpione pokolenia, czyli refleksja o przyczynach i skutkach spadającej dzietności

Spadająca liczba dzieci to odpowiedź młodych ludzi między innymi na to jak są oni traktowani w systemie gospodarczy zwanym kapitalizmem.

Rosnący poziom wykształcenia pośród kobiet i jego skutki na ogół społeczeństwa

Relacja między zmieniającym się profilem wykształcenia, zwłaszcza pośród kobiet a dostępnością kluczowych usług dla ludności w Wielkiej Brytanii i krajach europejskich.

Nie dla monopolu, czyli refleksja o wspieraniu konkurencyjności i drobnych przedsiębiorców

Każdy, nawet najmniejszy zakup ma szansę przyczynić się do przywrócenia równowagi na rynku i utrudnienia jego monopolizacji.

Szkolenie dużych modeli językowych, czyli kradzież danych chronionych prawem autorskim na masową skalę i walka z nią

Kradzież i wykorzystanie danych do treningu dużych modeli językowych bez zgody autora to dziś powszechny problem, z którym niemal każdy, kto posiada stronę lub bloga w internecie, prędzej czy później będzie musiał się w jakimś stopniu zmierzyć.

Zakładnik we własnym kraju, czyli refleksja o brytyjskiej odmianie kapitalizmu

O tym, że brytyjski kapitalizm służy tylko wąskiej grupie ludzi w Wielkiej Brytanii.

Dyskusja


Bądź pierwszy!

Nikt jeszcze nie zabrał głosu na powyższy temat. Bądź pierwszy!

Rozpocznij dyskusję anonimowo lub jako zalogowany użytkownik i otrzymaj powiadomienia o odpowiedziach na Twoje komentarze.

Dodaj komentarz

Zgoda na Politykę plików cookies.
Szczegóły