Sylwester Wojnowski - Refleksje o Rzeczywistości

Sensjacjonalizm na sterydach i ilość kosztem jakości służą YouTube ale nie odbiorcom - Niecodziennik - Sylwester Wojnowski - Refleksje o Rzeczywistości

Niecodziennik / Wpis

Tematyka: O usługach


Sensjacjonalizm na sterydach i ilość kosztem jakości służą YouTube ale nie odbiorcom

Sylwester Wojnowski


Dodano: 2024-07-09 02:10:19

Mój rozbrat z YouTube i kilka z wielu jego powodów.
Od czasu do czasu, najczęściej zupełnym przypadkiem widuję zdjęcia salonów, a w ich głównej części, gdzieś na  ścianie, wielką, czarną, prostokątną płytę. Telewizor LCD, czyli pokojowy mebal dziś pewnie bardziej popularny niż sofa czy szafka. Urządzenie, które nieodzownie kojarzy mi się z okresem w moim życiu, kiedy niemal z dnia na dzień porzuciłem jego codzienne użytkowanie. Wydarzenie to miało miejsce wiele lat temu. Dziś wciąż jeszcze zdarza mi się coś obejrzeć w telewizji kilka razy do roku, zazwyczaj jednak bez najmniejszej chęci powtórki z "rozrywki". Z pewnością nie przez kolejne tygodnie i miesięce.

Natura nie znosi próżni. Telewizja przegrała walkę o moją uwagę i czas z YouTube. Na wiele lat platforma Google stała się dla mnie regularnym miejscem odwiedzin. Ostanio jednak praktycznie podzieliła ona losy telewizji. Podsumowując zdarzenie w kilku słowach, po prostu przestałem konsumować. W tej chwili trudno jest mi sobie przypomnieć, kiedy, pomijając muzykę, obejarzałem na YouTube choćby połowę jakiejś zawartości wideo. Jeszcze kilka lat temu wydawało mi się, że ta platforma to przyszłość w przekazie bogatej wizualnie i dzwiękowo zawartości na rządanie. Dziś YouTube jest dla mnie niemal takim samym zimnym trupem jak telewizja.

Jak do tego doszło?

Po pierwsze, choć w przypadku YouTube jest to raczej bardziej uciążliwa niedogodność niż najważniejszy powód, starciłem cierpliwość do wszechobecnych na platformie reklam, tych na początku zawartości, po dłuższych jej fragmentach, wreszcie jak stało się to od dłuższego czasu niemal normą, także na końcu klipu. Ilość spersonalizowanych komercyjnych wypełniaczy na YouTube tylko rośnie podczas gdy moja cierpliwość dla nichcianej zawartości z wiekiem spada. Ta rozbieżność jest nie do pogodzenia na dłuższą metę.

Kolejny powód mojego rozbratu z YouTube jest taki że olbrzymia większość twórców, którzy udostępniają na tej platformie zawartość, wydaje się nie mieć bezpośredniego doświadczenia na temat tego o czym mówi. Często po prostu oferują oni relacje o wydarzeniach opisanych w artykule znalezionym gdzieś na portalu internetowym lub dowolną interpretacja wczorajszych wiadomości. Najbardziej jednak denerwujące przypadki to chyba te, w których historia, która tak naprawdę nie zasługuje na niemal żadną uwagę, na potrzeby lepszej sprzedaży klipu zostaje rozdmuchana do rozmiarów wydarzenia "które zmienia wszystko". Sensacjonalizm w mediach społecznościowych królował od niemal samego ich powstania. Platforma Google pozostaje spektakularnym przykładem w tym względzie.  

YouTube cierpi na tę samą chorobę co inne aplikacje z których dochody twórcy zawartości zależą od tego jak wiele i jak często ów twórca dostarczy, lub innymi słowy, jak sobie on radzi w systemie pracy na akord. W każdym takim przypadku, zawartość początkowo tworzona z pasją i najczęściej treściowo posiadająca pewną jakość, z biegiem czasu i kolejnymi, może nawet codziennymi epizodami, traci tę jakość. W akordzie liczy się przede wszystkim ilość. Platformy jak YouTube są głodne treści, a twórcy, jak chomiki w kołowrotku robią co mogą aby nie sprowokować algorytmów, nie zawieść gospodarza ich konta, nie spaść w rankingach, nie dać o sobie zapomnieć prenumeratorom, itp. itd.. Zwał jak zwał, wiadomo o co chodzi.

W tym miejscu muszę dodać, że chęć osiągnięcia zysku nie jest w moim przekonaniu absolutnie niczym złym. Kapitalizm na niej polega. Kapitalizm jej wymaga. Stąd, wręcz przeciwnie, jest to dobry bodziec wspomagający utrzymanie motywacji do kontynuowania czy choćby zainwestowania większej ilości czasu aby dopracować jakość przekazu. Z drugiej jednak strony, bywa ona także pierwszym gwoźdźiem do trumny kanału. Moment, i wszystko po nim, kiedy ilość staje się ważniejsza od jakości jest dla twórcy ostrzeżemiem o nadchodzących kłopotach. W jego obliczu odbiorcy zaczynają tracić zainteresowanie. Z biegiem czasu z kropli robi się prawdziwy odpływ. Wiele kanałów, które w przeszłości zdarzało mi się regularnie odwiedzać nagle utraciło moją uwagę właśnie w pobliżu tego stadium. Na dłuższą metę ilość niemal nigdy nie idzie w parze z jakością. Graficznie lepsze wypełniacze niewiele tu zmieniają.

Aplikacja YouTube nie stałaby się tym czym dziś jest, gdyby nie zaoferowała twórcom zawartości przyzwoitego wynagrodzenia. Szkoda, że dla wielu z nich ostatecznie staje się ono jedynym powodem, dla którego wciąż udostępniają jakąś zawartość. Trochę jest z tym jak z pracą. Zmęczony, wypalony, sfrustrowany i chce odejść, comisięczna wypłata płaci jednak rachunki, trzeba więc kontynuuować. Dla mnie ten model, model w którym zysk jest często jedynym bodźcem do pracy, wraz ze wszystkimi tego konsekwencjami, po prostu przestał w kontekście YouTube działać. Długookresowo jego skutki dla odbiorcy są mizerne. W rezultacie platforma dzieli losy telewizji. Raczej nie będziemy za sobą tęsknić ...


Zareaguj

0 0

Udostępnij

Zabierz głos


Weź udział w dyskusji i zostań członkiem naszej społeczności.

  Dodaj komentarz

Przejdź do dysksji w tym temacie.

Polecane


Wielowymiarowość informacji, czyli refleksje o lukach w przekazie i kosztach ich wypełniania

W artykule zgłębiono koncept typów tłumaczeń i wielowymiarowości przetwarzania informacji. Zaczyna się on od analogii porównującej sztuczną inteligencję, w szczególności chatGPT, do dziecka zamkniętego w pokoju z ograniczonym dostępem do świata zewnętrznego. W artykule omówiono sposób przetwarzania informacji, podkreślając różnice pomiędzy jednowymiarowym tekstem, dwuwymiarowymi obrazami oraz złożoność uchwycenia zmian w czasie. Artykuł zagłębia się w ograniczenia każdego wymiaru w przekazywaniu pełnych informacji i wyzwania związane z niwelowaniem luk w zrozumieniu. Poprzez refleksje na temat komunikacji i przetwarzania informacji artykuł oferuje wgląd w nawigację i interpretację różnorodnych form informacji w cyfrowej epoce.

Nie zastąpione pokolenia, czyli refleksja o przyczynach i skutkach spadającej dzietności

Spadająca liczba dzieci to odpowiedź młodych ludzi między innymi na to jak są oni traktowani w systemie gospodarczy zwanym kapitalizmem.

Z wąsem na przedzie, czyli społeczniak Grzegorz chce być moim radnym

Wybory do lokalnych władz mają ten sam problem jak te parlamentarne. Nie program ale twarz ma zagwarantować stanowisko.

Niska mobilność to często gwóźdź do trumny pozytywnej zmiany w życiu zawodowym

O tym, że niska mobilność kosztuje utracone szanse w życiu zawodowym.

Zgoda na Politykę plików cookies.
Szczegóły