Sylwester Wojnowski - Refleksje o Rzeczywistości

Zawód w Genewie, czyli wielka ryba utopiła się w małym stawie - Niecodziennik - Sylwester Wojnowski - Refleksje o Rzeczywistości

Niecodziennik / Wpis

O wydarzeniach


Zawód w Genewie, czyli wielka ryba utopiła się w małym stawie


Dodano: 2024-05-27 01:36:16

Sport to przede wszystkim rozrywka. Warto o tym pamiętać, kiedy poczujemy nieodpartą potrzebę poparcia poparcia gracza, zwłaszcza faworyta bukmacherów, własnymi pieniędzmi.

Raz do roku w Genewie odbywa się turniej tenisowy o randzie ATP 250. Taki wstępniak do ATP dla graczy, którzy przerośli mniejsze wyzwania. Zazwyczaj w turnieju tym trudno jest zobaczyć tenisistów, którzy regularnie grają w finałach turniejów ATP 1000, czy nawet je wygrywają. W tym roku jednak Szwjcarom trafiła się prawdziwa gratka, bo do Genewy zawitał nie kto inny jak sam Novak Djoković, prawdopodobnie najlepszy i najbardziej utytułowany gracz tenisa ziemnego jakiego kiedykolwiek kibice tego sportu mieli okazję oglądać. Co gracz o takiej klasie, renomie i 71 największych możliwych do zdobycia tytułąch na koncie robił w kraju banków i bankierów na turnieju dla tenisistów drugiego i trzeciego sortu? "Z pewnością przyjechał wygrać"!Ttak przynajmniej wydawało się wnioskować 95% wszystkich obstwiających zwycięzcę półfinałowego meczu Serba przeciwko 44-mu w rankingu ATP Tomasowi Machaciowi!

Mecz zapowiadał się, ze względu na wszystko co powyżej, "nieprzeciętnie". Takim też się okazał, zwłaszcza w pierwszym secie. Zaczęło się standardowo, czyli Djoković szybko przełamał podanie Czecha i doprowadził do stanu 4:1 w gemach. Liczba chętnych na łatwy zarobek w następstwie przybliżającego się zwycięstwa Serba urosła niepomiernie. Nawet przy notowaniach na poziomie 1.10 było mnóstwo chętnych aby poprzeć faworyta pieniędzmi. Pierwszy set skończył się wynikiem 6:4, jednak nie dla Djokovicia ale dla Machacia. Przegranie ostatnich pięciu gier tego seta wymagało prawdziwie ponadprzeciętnych umiejętności. Novak Djoković, jak na mistrza przystało, w pełni stanął jednak na wysokości zadania.

Po tym co zobaczyłem w pierwszych dziesięciu gemach, stało sie dla mnie jasnym wszystko co podejrzewałem przed meczem i dlaczego ostatecznie zdecydowałem się ten pojedynek obejrzeć, czyli że zwycięzcą w tym starciu może być tylko Machać. Nie było co dłużej marnować czasu na śledzenie tego pojedynku. Ostatecznie mecz zakończył się, niespodzianka, niespodzianka, zwycięstwem Czecha 2:1 w setach.

Jak pewnie tysiące razy wcześniej, mnóstwo ludzi, którzy zdecydowali się poprzeć ich pieniędzmi faworyta bukmacherów, straciło na tej decyzji. Dostali oni nie tylko finansową ale także psychologiczną nauczkę. Być może niektórzy z nich nawet wezmą ją sobie do serca. W jednym zdaniu można tę nauczkę podsumować tak: "Sport to przede wszystkim rozrywka, a nie walka na śmierć i życie, stąd tylko głupiec zaryzykowałby własne pieniądze obstawiając zwycięzcę starcia.". A jednak, tych głupców nigdy nie brakowało i wciąż nie brakuje.

Co do wygranego tamtego meczu i jego dalszych losów, Tomas Machać, dostał od losu szansę na zwycięstwo w finale turnieju ATP, w którym jego przeciwnikiem był Norweg, gracz pierwszej dziesiątki rankingu ATP, Casper Ruud. W związku z deszczową pogodą poprzedniego dnia, Ruud nie mógł zagrać swojego półfinału jak zaplanowano. Mecz został przeniesiony na kolejny dzień. Ruud wygrał po trzysetowej walce, a kilka godzin późnej z łatwością ograł Machacia wygrywając pierwszego seta z pozycji 1:3 w gemach, 2:0 ...

Turniej w Genewie okazał się "zbyt duży" dla Djokovicia, ale nie dla Ruuda, gracza, który rzeczywiście chciał i miał w nim o co i po co grać. Z jego zwycięstwa z pewnością cieszyła się cała Norwegia, z przegranej głównego faworyta do zdobycia trofeum dzień wcześniej, pewnie tylko bukmacherzy.

Tenis ziemny, tak jak inne wydarzenia sportowe, jest fascynujący. Niemniej, ta, jak i wszystkie inne gry, w pierwszym rzędzie powinny być traktowane jako rozrywka, a nie szansa na pozornie łatwy zarobek, zwłaszcza kiedy mamy do czynienia z "wielką rybą" w małym stawie.


Etykiety: faworyt tenis ziemny przegrana niespodzianka bukmacher zwycięstwo pieniądze zawód Genewa Szwajcaria

Społeczność


Udostępnij

Zareaguj

0 0

Autor


Sylwester Wojnowski jest twórcą Refleksji o Rzeczywistości i głównym autorem większości zgromadzonej tu treści, aktualnie mieszkający w Wakefield w Wielkiej Brytanii.


Wpisy

Podobna tematyka


Przeglądaj kategorię O wydarzeniach


Polecane


Odbiór informacji tylko jednym zmysłem ma swoje zalety

Refleksja o zmysłach i skupieniu się na tym co najważniejsze w odbieranej nimi informacji.

Necorophobic, Google i mop od Viledy, czyli dożywotnia czarna lista korporacji

Miarka się przebrała, czyli korporacje, które zaśmiecają mi zawartość w internecie z pomocą Google znajdą się dożywotnio na mojej czarnej liście zakupowej.

Gra niewarta świeczki i wnioski warte zapisania

Refleksja na temat cyfrowych systemów, na które zwyczajnie nie warto tracić czasu i uwagi.

Gole jak pomniki, czyli dla doświadczonego konfliktem zbrojnym kraju sportowe zwycięstwa są bezcenne

W rzeczywistości, w której nadmiar informacji jest normą a skupienie uwagi na wydarzeniu, jak wojna na Ukrainie, koniecznością, sportowe zwycięstwa mają do odegrania niebagatelną role.

O krok od wygranej walki, która przegrała całą wojną

O tym, że w życiu często nic nie jest rozstrzygnięte póki wszystko nie jest rozstrzygnięte, a nieoczekiwane zwroty wypadków zdarzają się w najbardziej nieprawdopodobny sposób.

Dyskusja


Bądź pierwszy!

Nikt jeszcze nie zabrał głosu na powyższy temat. Bądź pierwszy!

Rozpocznij dyskusję anonimowo lub jako zalogowany użytkownik i otrzymaj powiadomienia o odpowiedziach na Twoje komentarze.

Dodaj komentarz

Zgoda na Politykę plików cookies.
Szczegóły